Islandzki kurz miesza w europie, ciekawe jak długo jeszcze ?

Written by on 21 kwietnia 2010 in internet - No comments
wulkan na islandii - mapa pyłu

Rozmieszczenie islandzkiego pyłu

Patrzę sobie na prognozy, dotyczące rozwoju wielkiej chmury czarnego pyłu zalegającego na Europie i zastanawiam się co by było jakby wulkan trochę zaspał i odezwał się dopiero w lipcu albo w sierpniu. Wyobrażacie sobie ? W tym czasie połowa Niemców byłaby w Egipcie, Tajlandii czy innym ciepłym kraju i to bez szans na szybki powrót. Spokojnie można by niewielkim oddziałem zająć prasłowiańskie ziemie aż po Łabę i nikt by nie zdążył zaprotestować :) Chaos na pewno byłby niezły. Starożytne wędrówki ludów przy tym co by się działo, to byłby pikuś (Pan Pikuś ! :) Szwedzi w Hiszpanii, Niemcy w Egipcie, Rosjanie w Bułgarii… I kto wie, czy taki scenariusz nas nie czeka. W kolejce jest jeszcze kilka wulkanów.

Niby to takie żarty ale gdzie niegdzie grozą powiało. Szczególnie, powodów do świętowania nie mają udziałowcy linii lotniczych i organizatorzy turystyki, opierający się o loty czarterowe. Przyznać też trzeba, że gdzieniegdzie szampan leje się pewnie do dziś. Hotelarze rezydujący przy lotniskach nie trzeźwieją, organizatorzy wycieczek autokarowych też nie narzekają pewnie. Klienci przestraszeni tym co zobaczyli, na pewno chętniej zastanowią się nad taką formą spędzenia wakacji.

Ja jeszcze przed erą islandzkiego pyłu nabrałem niechęci do latania. Tutaj decydującą rolę odegrało kilka ostatnich nieprzyjemnych lotów. Stwierdziłem, że gdzie będę mógł, pojadę samochodem. Oczywiście, nie wszędzie jest to możliwe ale skoro w najbliższym czasie nie wybieram się w podróże między kontynentalne, to z optymizmem patrzę w przyszłość.

To co w całej tej chmurze bardzo mi się podoba, to naprawdę niezły dostęp do informacji. Oczywiście nie mówię z punktu widzenia pasażera, uziemionego na jakimś lotnisku. Ja siedząc przed komputerem, jako postronny obserwator całego zamieszania, mogę zaspokajać swoją niezdrową ciekawość bez strachu, o to gdzie dziś przenocuję  i kiedy wrócę do domu.

Kilka razy przytaczałem na blogu adresy serwisów, pokazujących latające nad naszymi głowami samoloty w czasie rzeczywistym. Teraz do tych map dodano warstwę pokazującą przemieszczającą sie chmurę pyłu. Fajny gadżet. Niepokoi mnie tylko jedno, jak to jest, że tam gdzie ta chmura jest największa, widzę najwięcej samolotów. I jak tu nie bać się latać. Na flightradar można sobie jeszcze sprawdzić, które lotniska są pozamykane.

Następne niezłe źródło informacji to Twitter i Facebook. Czytając informacje w internecie mam wrażenie, że szczególnie Twitter został ponownie odkryty, szczególnie przez linie lotnicze. W końcu jest używany w sposób, jaki wydawało się jest jego powołaniem. Linie lotnicze, lotniska, różnego rodzaju władze odkryły, że oczywiście należy wydawać oficjalne oświadczenia o opóźnieniach i odwołanych lotach dla prasy, jednak minie trochę czasu zanim ta informacja dotrze do zainteresowanych. A wystarczy napisać notkę na Twitterze i już po kilku minutach jest ona powielana w tysiącach sztuk i natychmiast trafia na cały zainteresowany świat. W końcu niektórzy dowiedzieli się po co mają konto na Twitterze. Nie tylko po to żeby pisać: „nudzi mi sie, chyba włączę TV”.

Chcecie mieć najświeższe informacje dotyczące Brytyjskich lotnisk i ruchu lotniczego ? Zajrzyjcie na tego Live Bloga. TVN nie dowie się szybciej niż wy, co się dzieje. No chyba, że czytają to samo źródło :)

Jak ktoś chce być jeszcze bliżej centrum wydarzeń, zapraszam na stronę pokazującą bezpośredni widok na sprawcę całego zamieszania – kamera internetowa na islandzki wulkan.

Powiem szczerze, że z zaciekawieniem obserwuję jak to wszystko wpłynie na branżę turystyczną, szczególnie jakie będzie przełożenie tego wydarzenia na ruch wakacyjny. Takie mocne wstrząsy czasem dobrze robią i mogą wprowadzić trochę świerzego spojrzenia. Zobaczymy jak to będzie, na razie nikt się żadnymi informacjami nie chwali a wszystko co słychać w mediach to wyssane z palca prognozy.

Tak na zakończenie, jak podobnie do mnie jesteście zdecydowani, żeby unikać samolotów, to sprawdźcie sobie jaką odległość pokonacie samochodem w tym samym czasie jaki trwałby wasz lot. Pomoże wam w tym mała mapka. Ucieszą sie tylko Czesi, dotychczas przelatywaliśmy im nad głowami, teraz jest szansa ze wydamy i u nich trochę kasy.

Leave a Comment