Zainspirował mnie wpis na http://gadzinowski.pl/google-hot-or-not/. Bardzo trafne podsumowanie premiery Google Plus. Z wieloma krytycznymi tezami tego wpisu się zgadzam. Co nie przeszkadza mi kibicować Google w jego rywalizacji z Facebookiem, zresztą nie tylko w tej rywalizacji, kibicować w znalezieniu sobie sensownego miejsca na rynku, które dla Google mogłoby być określone jako sukces.
Od początku byłem zafascynowany G+, myślę że główne powody były takie:
- od poczÄ…tku zrozumiaÅ‚em „o co chodzi ?”, przynajmniej na tyle żeby swobodnie siÄ™ po nim poruszać w przeciwieÅ„stwie do moich poczÄ…tków na FB. Może dlatego że G+ jest bardzo proste i dość ubogie w funkcje. Taka wersja LITE.
- jestem tam obecny prawie od początku, człowiek czuje się pionierem :), przychylniejszym okiem patrzę na takie projekty
- ciÄ…gle jeszcze na G+ sÄ… głównie ludzie okreÅ›lonego ”gatunku”. Fascynaci technologii, geeki, ludzie zwiÄ…zani z mediami spoÅ‚ecznoÅ›ciowymi, blogerzy itd. Grupa mi bliska, której wpisy czytam z zainteresowaniem, gwarantujÄ…ca okreÅ›lonÄ… „jakość” streamu :)
- na początku łatwo było zbudować kręgi znajomych, obserwowanych itd. Była duża akceptacja dla dodawania nowych osób do kręgów, nawet gdy ludzie się nie znali. Później przyszło segregowanie, dzielenie, sortowanie. Wiele osób zdążyło się poznać zanim wzięli się za sprzątanie swoich kręgów :)
Po bliższym przyjrzeniu się Plusowi, po kilku dniach używania, zaczynajÄ… pojawiać się pierwsze „ale”. KrÄ™gi po bliższym zaznajomieniu okazujÄ… siÄ™ dość zagadkowe. PrzykÅ‚ad jednego z wpisów:
Nie rozumiem trochÄ™ osób, które na G+ tworzÄ… krÄ™gi tematyczne np. e-commerce i wysyÅ‚ajÄ… informacje wyłącznie do tych krÄ™gów. Informacje, które spokojnie mogÄ… mieć status „publiczny”. To trochÄ™ tak, jakby każdÄ… notkÄ™ z blogu wysyÅ‚ać innej grupie odbiorców, których samemu siÄ™ wybraÅ‚o. Takie ograniczanie publicznoÅ›ci (z punktu widzenia „marki”) nie ma sensu. Po co decydować za kogoÅ› o tym, że ma czytać to, co napisaÅ‚em o e-commerce, ale już tego co sÄ…dzÄ™ o startupach nie? Może interesuje go i to, i to? PodkreÅ›lam, że chodzi mi caÅ‚y czas o informacje, które spokojnie mogÄ… mieć status „publiczny„
Faktycznie jak ktoÅ› ma zainteresowania od kóz po e-commerce to warto trochÄ™ podzielić obserwujÄ…cych ale dzielnie wiÄ™kszych obszarów na drobiazgi nie ma sensu. To tak jakby kupować gazetÄ™ w której wszystkie strony sÄ… zamazane, oprócz 2 bo ktoÅ› uznaÅ‚, że tylko to nas zainteresuje. Czasami zainteresuje nas też nie nasza dziedzina, jeÅ›li to ciekawa informacja. A jak nie, to można jÄ… pominąć. Jak ktoÅ› pisze o komputerach i ma krÄ…g „Windows” i krÄ…g „Apple” i nie dopisze mnie do „Apple” bo go nigdy nie miaÅ‚em to bÄ™dÄ™ zawiedziony. Szkoda, że nie ma feedbacku na zasadzie „nie przysyÅ‚aj mi wpisów z tego tematu”. CoÅ› jak ignorowanie informacji z okreÅ›lonymi tagami.
Moja opinia jest taka, że z czasem skoÅ„czy siÄ™ to tak, że wszyscy bÄ™dÄ…Â wysyÅ‚ać wszystko, wszystkim. Może oprócz grona Å›wiadomych, zorganizowanych i zaangażowanych. Ci bÄ™dÄ…Â dzielić, sortować i segregować. Poczekajmy tylko na czasy aż „przeciÄ™tny obywatel” pojawi się w G+.
Dopiero jak zacząłem używać G+ i bardziej wgłębiać się w inne usługi firmy z Palo Alto przekonałem się ile Google o mnie już wie. Z jednej strony to przerażające ale z drugiej dobrze, że w ogóle tego się dowiedziałem. Postaram się jakoś to ogarnąć, pozmieniać w różnych serwisach ustawienia prywatności itd. W niektórych logowałem się kilka razy wiele lat temu i zapomniałem o ich istnieniu. Google o mnie nie zapomniało !
Chcecie zobaczyć co Google o Was zapamiÄ™taÅ‚o ? (nie liczÄ™ wyszukiwarki) to zalogujcie siÄ™ tutaj – Google Dashboard
Czego mi jeszcze w Google Plus brakuje ? Wielu rzeczy :) Część na pewno będzie sukcesywnie wdrażana. W końcu jeżeli konkurencja z Facebookiem ma być wygrana to wiele jeszcze jest do zrobienia. Jedną z brakujących aktualnie funkcji, jest moim zdaniem (przyzwyczajenie z Facebooka :), możliwość zobaczenia aktywności innych osób. Do tego przyzwyczaił mnie FB. Widziałem, że ktoś uczestniczył w jakiejś dyskusji nawet jak nie był twórcą danego tematu. W G+ tego nie widzę, jedynie tematy rozpoczęte przez danego użytkownika. Są tacy, którzy sami nie zaczynają wielu tematów ale aktywnie w różnych dyskutują. Gdy taka osoba dodaje Was do obserwowanych, trudniej stwierdzić czy dodać ją do swoich kręgów a jeżeli tak to do jakiego. Gdybyśmy wiedzieli gdzie się udziela, byłoby łatwiej, przynajmniej w publicznych dyskusjach. Kręgi powodują, że takie dyskusje i dylematy stają się dość częste.
Pozostaje wiec czekać i obserwować. Kto ma już odpowiedni krąg znajomych te nie będzie się na G+ nudził. A reszta ? Piłka po stronie Google. Więc walcz Google, walcz !




